Mimo wszystko… dziękuję Polsatowi

polsat3Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn odbywające się w Polsce właśnie dobiegły końca. Ogólnie stwierdzam, że cała impreza przebiegła bardzo pozytywnie i nie biorę tutaj pod uwagę tylko tego jak poszło naszej reprezentacji. Jeśli chodzi o organizację to na pewno nie można mieć większych zarzutów. No może trochę do ceny biletów, bo jak widać po zapełnieniu trybun (a raczej ich niezapełnieniu) na wielu meczach nie było kolorowo, nie można tego oczywiście powiedzieć o meczach naszych siatkarzy, na których cała hala była zapełniona po brzegi. Było też kilka kontrowersji pokroju focha Brazylijczyków i ich tezy, iż turniej został ustawiony w wielu aspektach. Jednak zdecydowanym tematem numer jeden było zakodowanie przez Polsat transmisji dla Polaków. Sam miesiąc temu tuż przed imprezą napisałem o tym artykuł „*Dzięki Ci* Polsacie – czyli MŚ w Siatkówce Polska 2014”, w którym wylałem swoje żale i zbeształem tego kto to wymyślił. Teraz, gdy jest już po wszystkim troszkę zmieniam swoje stanowisko.

Nie zmieniłem swojego zdania ze względu na to, że Polsat odpokutował swoje winy, bo tak się nie stało. Nic nie zmienia fakt, że na prośbę Prezydenta wyemitowali w ogólnodostępnym kanale mecz finałowy z udziałem naszej reprezentacji. Dalej potępiam to co zrobili, choć po części rozumiem, że zrobili to co najlepsze pod względem materialnym dla swojej firmy – każdy chce zarobić. Ale nie do końca o tym chciałbym tutaj napisać. To co zgotował nam Pan Solorz i spółka miało także całkiem przypadkowo pozytywny wydźwięk. Chodzi o atmosferę. Pamiętacie czasy kiedy telewizor był prawdziwym rarytasem i w takim przeciętnym bloku było tylko kilka odbiorników? Ja nie, bo jestem za młody, ale słyszałem wiele opowiadań rodziców i dziadków, którzy żyli w tych czasach i zapraszali sąsiadów, czy też sami byli przez nich zapraszani na wspólne oglądanie tego typu wydarzeń. Osoby opisujące tamte czasy bardzo ciepło je wspominają. Zakodowanie tegorocznych MŚ miało podobny skutek. Wiele meczów oglądałem czy to u znajomych, którzy mają Cyfrowy Polsat, czy też w barach, gdzie umożliwiono publiczne przeżywanie emocji związanych z występami naszych chłopaków. Stworzyło to w moich oczach swego rodzaju świetną otoczkę i uświadomiło mi, że świat niestety dąży w troszkę przykrym kierunku. Gdybyśmy wszyscy mogli obejrzeć cały turniej w swoim domu bez dodatkowej opłaty, to na pewno nie chciałoby nam się aż tak wyjść z domu i spędzić ten czas robiąc to samo, ale ze znajomymi. Ponadto chociażby na Twitterze dzięki zakodowaniu powstała całkiem fajna atmosfera pod tytułem „Gdzie oglądasz? Masz jakiś działający streaming?”. Samo szukanie i korzystanie z jakiegoś darmowego i zarazem przy tym nielegalnego źródła umożliwiającego oglądanie meczów było czymś znacznie ciekawszym i ekscytującym od zwykłego rutynowego włączenia odbiornika i ustawienia odpowiedniego kanału poprzez naciśnięcie trzech klawiszy.

Podsumowując, możemy oczywiście wieszać koty na Polsacie, ale warto też doszukiwać się tych dobrych rzeczy, które pomimo przeszkód zawsze gdzieś tam są. Trzeba tylko umieć je dostrzec. Sam jestem okropnym domatorem, ale jednak doceniam każdą okazję, która zmusza mnie do ruszenia 4 liter i wyjścia do ludzi, gdziekolwiek. Starajmy nie zamienić się w kanapowych zombie!