Mozilla wprowadzi reklamy do Firefoxa, rozumiem to!

firefox1Do napisania tego tekstu nakłoniło mnie przeczytanie artykułu Piotra Grabca na Spider’s Web. Piotr pisze na temat wprowadzenia natywnych reklam przez Mozillę do swojej przeglądarki. Firefox jest przeglądarką, którą używam i bardzo sobie cenię, dlatego też w tekście, który właśnie czytasz, przedstawię swoje stanowisko oraz to dlaczego popieram pomysł wprowadzenia reklam w wyżej wymienionym produkcie. Mam nadzieję, że otworzę tym oczy choć części osób, które strasznie marudzą na ten temat.

Na początek zacznijmy od tego, dlaczego używam FF, a nie Chrome

Każdy człowiek świadom tego co się dzieje wokół niego na pewno zauważył to, że Google wchodzi z kopa praktycznie w każdy aspekt naszego życia. To, że Google rozwinęło się tak bardzo ma swoją dobrą (wygodną) stronę, jak i tę złą, która może prowadzić do całkowitego uzależnienia konsumenta od jednej dominującej marki, ale to już jest temat na inny artykuł. Nie jestem fatalistą i nie tworzę jakichś czarnych scenariuszy przekonując przy tym wszystkich dookoła o końcu świata, czy też o permanentnej inwigilacji. Korzystam z usług Google, gdyż są one dobre i ułatwiają życie. Kluczem do sukcesu Google jest to, że tworzą rzeczy najlepsze, które pomimo wielu alternatyw i tak są na szczycie, w większości przypadków. Wyjątkiem od tej reguły jest właśnie Firefox. Chrome jest programem sporo młodszym w porównaniu do liska, ale wyszedł już dawno z pieluch i jest na pewno produktem równie dobrym co FF. Tak, uważam te przeglądarki za jednakowo dobre. Zapytacie teraz dlaczego w takim razie upieram się przy tym, że wolę Firefoxa. Otóż właśnie chodzi o tę pępowinę łączącą mnie z Google. Jeśli mam do wyboru dwa stosunkowo równe produkty z czego jeden jest od Google, a drugi nie od Google i do tego żaden z nich nie przynosi mi znaczących korzyści względem tego co oferuje drugi, to zawsze wybiorę ten nie od Google. Tylko w taki sposób można się choć minimalnie wyrwać z ekosystemu, który coraz bardziej nas ogarnia. Trochę namodziłem, ale nie potrafię tego napisać jaśniej.
Innym argumentem przejawiającym za ognistym lisem jest coś w rodzaju mojej więzi z tą marką. Mam do niej zaufanie i jestem do niej przyzwyczajony. Przez pewien okres korzystałem z Chrome, ale jakoś mnie denerwował. Szczególnie jeśli chodzi o to, że każda karta otwarta w tej przeglądarce jest osobnym procesem w Windows. Wchodząc w Menedżer procesów mamy 1/3 listy zawalone procesami powiązanymi właśnie z Chrome.
Co do słów pogardy nt. tego, że Chrome pozwala lepiej współpracować pomiędzy urządzeniami, to chyba osoby, które szerzą tę herezję nie używały nigdy funkcji Sync w FF. Na wszystkich moich urządzeniach (desktop, laptop, tablet, smartfon) korzystam z liska i jestem zadowolony.

Firefox był prekursorem jeśli chodzi o AdBlock’a, a teraz sam wprowadza reklamy?

Idę o zakład, że większość ludzi, którzy przeczytali o wprowadzeniu omawianych reklam właśnie zadała sobie takie pytanie z pełnym oburzeniem. Zanim zaczniemy osądzać zwróćmy uwagę na parę kluczowych rzeczy. Reklamy blokowane przez AdBlock’a to wielkie banery, całe panele reklam, pływające czy też wyskakujące okienka. To co Mozilla chce wprowadzić jako reklamy to nikomu nieprzeszkadzające kafelki, które mają zastąpić puste miejsca w panelu ostatnio odwiedzanych stron, który pokazują nam się w momencie utworzenia nowej karty. Słowo „puste” jest tutaj kluczowe, gdyż oznacza ono to, iż wspomniane miejsca są nie używane, a więc nie potrzebne. Dlaczego by ich nie wykorzystać? Ponadto nie wszystkie wyświetlane reklamy będą de facto reklamami, bo wśród nich znajdą się również polecane strony dobrane z myślą o użytkowniku. Będzie to np. odnośnik do YouTube czy Twittera, za które te serwisy nie będą płacić Mozilli, a które mogą zaciekawić użytkownika.

firefox2

Każdy chce za coś żyć, a skąd się biorą pieniądze dla Mozilli?

Pewnie większość nie zdaje sobie z tego sprawy, ale główny dochód Mozilli pochodzi właśnie od największego konkurenta, czyli od Google. Jak to? Otóż tutaj trzeba się troszkę cofnąć w czasie. Kiedyś, gdy nie było jeszcze Chrome, a Firefox był na ścisłym szczycie powstała umowa pomiędzy Mozillą i Google, która polegała na tym, iż gigant z Mountain View będzie płacił Mozilli za to, aby ich wyszukiwarka była domyślną w Firefox’ie. Ta umowa trwa do dziś z tym, że zmieniły się nieco realia. Google stworzyło swoją przeglądarkę, która stała się równie popularna co produkt Mozilli, ba nawet aspiruje do tego, aby być bardziej popularna od Firefox’a. Do tego nie licząc Rosji, Chin i może jeszcze paru państw wyszukiwarka Google jest niezastąpiona. Co to oznacza dla Mozilli? Stracili w zasadzie swoją kartę przetargową. Google może w każdym momencie zerwać z nimi umowę, która stanowi ich główne źródło dochodu i zostawić ich na lodzie. Pomyślicie teraz, że przecież również Google na tym ucierpi. Otóż nie aż tak bardzo jak się wydaje. Załóżmy sytuację, w której dochodzi do zerwania umowy. Google przestaje płacić, jest parę ładnych zer do przodu. Z Firefoxa znika wyszukiwarka Google. Użytkownicy są oburzeni na Mozillę, bo nie mogą wygodnie korzystać ze swojej ulubionej wyszukiwarki. Spora część niezadowolonych osób przechodzi na Chrome, bo jednak wyszukiwarka jest czymś bezwzględnie niezbędnym w Internecie. Po pewnym czasie Mozilla puka się w głowę i przywraca wyszukiwarkę za darmo, żeby nie tracić już więcej klientów. Czy ten scenariusz wygląda Wam niekorzystnie dla Google? Nie sądzę. Co prawda taki scenariusz jest mało prawdopodobny chociażby z racji tego co napisał Piotr w swoim artykule, którego treść przytoczyłem w pierwszym akapicie. Google nie zrezygnuje tak łatwo z Mozilli. Gigant z Mountain View jest tak bardzo ustawiony jeśli chodzi o kapitał, że bardziej będzie im się opłacało wykładanie nawet sporej sumy pieniędzy na rzecz swojego konkurenta, niż narażenie się na problemy z urzędami antymonopolowymi. Kto bogatemu zabroni? To jednak nie zmienia faktu, iż położenie Mozilli w takich realiach jak opisałem wyżej jest niezbyt ciekawe, a przede wszystkim niezbyt stabilne.

Dlatego zamiast krytykować dajmy im zarobić i jeszcze się z tego cieszmy

Ja jako wierny użytkownik Firefox’a z czystym sercem mogę powiedzieć, że z uśmiechem na twarzy przyjmę wprowadzenie reklam do tejże przeglądarki. Oczywiście w takiej formie jak jest zapowiedziane, czyli reklamowanie w granicach rozsądku. Dobra reklama to nieupierdliwa reklama. Jakby wszyscy to rozumieli to niepotrzebny byłby AdBlock. Takie przedsięwzięcie dobrze zrealizowane będzie szansą Mozilli na choć śladowe uspokojenie swojej sytuacji finansowej i choć stopniowe uniezależnienie się od Google. A my użytkownicy będziemy mogli dalej korzystać ze swojej przeglądarki. A hejterzy niech się jeszcze raz zastanowią, czy jest o co jojczyć. Mam nadzieję, że dałem Wam trochę od myślenia.

Obrazek: thenextweb.com