Namiastka PRL-u w internecie

Kiedyś mówiło się na to ogonek. Część z Was może to pamiętać, a jeżeli nie to na pewno bardzo dobrze pamiętają to Wasi rodzice. W PRLowskiej Polsce stało się w kolejkach praktycznie wszędzie. Od takich błahych instytucji jak kino po sklepy, gdzie nie dość, że trzeba było odstać swoje to jeszcze miało się karteczki na konkretny produkt, np. mięso, chleb czy czekolada, a raczej produkt czekoladopodobny. Sam niewiele mogę powiedzieć na ten temat, bo jestem rocznikiem ’92, a więc te – wydawałoby się – ciężkie czasy znam tylko z opowieści rodziców i dziadków, którzy wbrew pozorom nie tak całkiem źle wspominają ten okres.

kolejka1

Teraz jedyne kolejki w jakich zdarza nam się stać to do Apple Store w dniu premiery nowego sprzętu (pozdrawiam Sadowników) lub w urzędach wszelkiej maści, a i to w większości przypadków trudno nazwać prawdziwą kolejką, bo coraz powszechniejszy jest system numerkowy, w którym pobieramy świstek z maszyny, siadamy i czekamy, aż nas wywołają. Medium wolnym od kolejek jest przede wszystkim internet, gdzie takie zjawisko zupełnie nie ma racji bytu. Ale czy na pewno? Otóż w trakcie błąkania się po sieci natrafiłem na dość ciekawy projekt społeczny, nie wiem jak inaczej mogę to nazwać. Niejaki Justin Foley podstanowił stworzyć stronę o nazwie Most Exclusive Website (z ang. Najbardziej Ekskluzywna Strona Internetowa), której zasada działania jest prosta – może ją oglądać jedna osoba przez 60 sekund, a następnie wchodzi następna z kolejki. Co zobaczymy po otrzymaniu dostępu? Najlepsze jest to, że nie wiadomo (możliwe że nic), choć mogą być już w internecie spoilery, które ja staram się je omijać, żeby nie zepsuć sobie zabawy. Z tego co zaobserwowałem, cały czas w kolejce „stoi” ok. 40-45 tysięcy osób, co bezdyskusyjnie definiuje to, iż projekt stał się społecznym fenomenem. Autor prowadzi badania/statystyki, które mogą dać bardzo ciekawy wynik. Z tego co napisał dla The Washington Post, 8 na 9 osób czekających w kolejce po prostu rezygnuje po pewnym czasie.

Mamy weekend, a stronę znalazłem w piątek rano i nie udało mi się dostać do celu przed wyjazdem nad jezioro :( Swoją próbę ponowię w poniedziałek po powrocie do domu, a tymczasem życzę miłego weekendu i napiszcie o swoich odczuciach w przypadku jakby udało się Wam dostać. Ale proszę, nie piszcie tylko co tam znaleźliście!

foto: Newsweek